Kapitalizm.pl

Portal finansów osobistych

DYWERSYFIKACJA JEST DOBRA

Posted on | March 23, 2015 | Comments Off

Dywersyfikacja jest dobra. Praktycznie wszędzie – nie tylko przy noszeniu jajek (jak mówi przysłowie – „nie wkłada się wszystkich jajek do jednego koszyka”), ale również przy braniu pod uwagę swoich aktywów, które dla nas mają pracować, aby przynosić nam jakiś dochód.

Jak często wygląda sytuacja? Otóż wyobraźmy sobie Pana Józka, który prowadzi większą lub mniejszą firmę. Jest to jego miejsce pracy, dzięki temu utrzymuje swoją rodzinę. Ponieważ prowadzi swoją działalność w naszym kraju musi się bardzo starać, aby zarobić nie tylko na siebie, ale również na wszystkie koszty z tym związane (ZUS swój i pracowników, Urząd Skarbowy itp. itd.).

Przychodzę do Pana Józka i proponuje:

- Panie Józku, proszę odkładać część pieniędzy, które Pan zarabia.

- Nie, nie – nie ma takiej opcji. Muszę pracować, muszę zarabiać, muszę wszystko inwestować w Firmę. A poza tym, mam bardzo dużo zamówień i wiem, że zawsze będę je miał. Nie potrzebuję!

wersja A: 100% biznes

Czy aby na pewno na 100% może Pan Józek powiedzieć, że te zamówienia będą zawsze? A jeżeli zachoruje i z przyczyn silniejszych od niego nie zdąży z jednym zamówieniem, drugim, trzecim? To czwartego już pewnie nie będzie. A jeżeli konkurencja wprowadzi lepsze produkty, tańsze usługi? No i bardzo ważna rzecz w naszym kraju – co jeżeli się zmieni prawo i działalność prowadzona przez Pana Józka po prostu przestanie być opłacalna (albo nawet stanie się zakazana)? Tak, z całą pewnością można powiedzieć, że prowadzenie jakiejkolwiek działalności jest obarczone ryzykiem i nigdy nie ma pewności na zamówienia w przyszłości.

To idziemy do Pana Franka. Też prowadzi biznes, ale wie, że może to być ryzykowne. Wie, że trzeba mieć jakieś zabezpieczenie (nie mówię o ubezpieczeniu tylko o dodatkowym źródle dochodu). Chce rozdzielić swoje aktywa. Co według Pana Franka jest takim dobrym zabezpieczeniem?

wersja B: 50% biznes/50% nieruchomości

Oczywiście to co Polacy lubią najbardziej czyli nieruchomości. A najlepiej ziemia.  A jeszcze ziemia rolna, która na pewno stanie się budowlaną w przyszłości. A jak zmienią plany zagospodarowania bo do władzy na danym terenie dojdą „Zieloni”? No to może mieszkanie na wynajem. Tak oczywiście, a kto nam zagwarantuje, że zawsze znajdziemy najemcę? Najemcę, który nie dość, że będzie płacił (!), w terminie (!), to jeszcze nie doprowadzi naszego mieszkania do ruiny? Pytanie też jaką stopę zwrotu można uzyskać z wynajmu mieszkania, która wcale nie jest bardzo duża (jeżeli z racji wynajmu płacimy podatki). Według analiz wynosi ona ok. 4%.[1] Nie wspominając już o konieczności wyłożenia (najczęściej) dość sporej kwoty na kupno mieszkania.

Jednak co by nie mówić, Pan Franek postępuje lepiej niż Pan Józek. U Pana Franka jest już jakieś zabezpieczenie wpływów gdyby w jego firmie poszło coś nie tak. Ryzyko nadal jest, ale znacznie mniejsze.

Jeszcze bardziej takie ryzyko zmniejsza Pan Antoni. On dzieli swoje aktywa na trzy części.

wersja C: 1/3 biznes, 1/3 nieruchomości, 1/3 finanse (kasa)

Jedna część jego aktywności to biznes (lub praca na etacie), coś co przynosi główne źródło dochodu. Druga część jego aktywności to wspominane już u Pana Franka nieruchomości. A trzecia część to ogólnie rzecz biorąc „kasa”, a konkretniej to finanse, bowiem finanse to coś szerszego niż sama gotówka.

Co więcej – jak całość naszych aktywów możemy podzielić na trzy, tak również poszczególne części możemy podzielić na trzy. Wie o tym Pan Antoni i jego biznes to agencja ubezpieczeniowa, handel telefonami oraz restauracja. W zakresie nieruchomości dywersyfikuje ryzyko posiadając trochę ziemi rolnej w atrakcyjnej okolicy, lokal usługowy oraz mieszkanie na wynajem. A co z „kasą”? To również Pan Antoni dzieli. Część środków jest umieszczona w banku. Nie po to, aby zarabiać na lokatach (szczególnie teraz), ale po to aby jakieś środki mieć pod ręką, no i rachunki na bieżąco trzeba płacić. Część środków jest umieszczona na gwarantowanych programach, które siłą rzeczy są długoterminowe. Tak naprawdę jest to „fundament” zabezpieczenia emerytalnego. A ostatnia część to „dopalacz” finansowy – fundusze inwestycyjne, polisy inwestycyjne czy też giełda.

Taki podział na pewno wielu ludziom może pomóc – lub mógł pomóc w przeszłości. Szczególnie gdy wspomnimy kryzys roku w latach 2007-2008, kiedy to ludzie wszystkie pieniądze (również z zaciągniętych w tym celu kredytów) lokowali w fundusze inwestycyjne. „Bo do tej pory świetnie zarabiały”. Czy była pewność, że będą tak zawsze zarabiać? Oczywiście nie. Jednak ludzie często nie mieli tej świadomości i brali kredyty „na fundusze”. Niestety po tylu latach nic się nie zmieniło o czym przypomniała niedawna afera Amber Gold…

Paweł Rudzki


[1]Rzeczpospolita

————reklama————-

Komentarze

Comments are closed.

Reklama