Kapitalizm.pl

Portal finansów osobistych

Batman i SpiderMan s.c.

Posted on | September 23, 2014 | Comments Off

Dwóch przyjaciół: Batman i Spiderman postanowiło założyć wspólny biznes. Ponieważ najlepiej znają się na Obronie Świata przed Złem stwierdzili, że będą działać w branży ochraniarskiej. Uzyskali bez problemu (z takim doświadczeniem to nie dziwne!) wszelkie potrzebne zezwolenia, a jako formę działalności wybrali spółkę cywilną.
Wzięli kartkę papieru, wpisali adres i nazwę spółki, miejsce działania itp. – bułka z masłem. Prosto łatwo i przyjemnie. Zaczęli działać. Chronili Świat. Ani Batmanowi, ani Spidermenowi oraz ich rodzinom nic nie groziło w przypadku ich śmierci. Byli po prostu NIEŚMIERTELNI.

W życiu codziennym spółki tworzą jednak niestety (albo stety!) zwykli, śmiertelni ludzi. I gdy spotka się takich dwóch śmiertelnych przyjaciół działalność gospodarcza w formie spółki cywilnej może ich sporo kosztować.

Nie chodzi o same koszty związane z założeniem spółki – przykładową umowę można ściągnąć z internetu, a z wynajęciem biura, pieczątkami, wizytówkami, reklamą musi się liczyć każdy, który chce założyć biznes. Problem pojawia się gdy jeden ze wspólników umiera. Co się dzieje z taką spółką? Spółka przestaje istnieć, a ponieważ była to spółka cywilna to wspólnicy odpowiadają całym swoim majątkiem za zobowiązania spółki.

Miała być piękna hala produkcyjna, kredyt na milion złotych już przyznany, a tu niestety – życie. „Rzeczy się zdarzają” – jak mawia mój kolega. Nie ma problemu – spadkobiercy jednego ze wspólników wyciągają z kieszeni 500 tys. zł, spłacają kredyt wszystko gra. Jeżeli tylko mają wolne 500 tys. zł pod ręką…

Podobne problemy występują nie tylko przy spółkach cywilnych, ale również pryz innych formach prowadzenia działalności – łącznie z najbardziej popularną spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Przyjaciele wiedząc jakie są problemy ze spółką cywilną postanawiają założyć spółkę z o.o. Spółka prężnie działa, rozwija się, snuje plany podboju rynków wschodnich i zachodnich, a tu… znowu życie. Jeden ze wspólników umiera. Niestety wspólnicy nie dopilnowali zapisów umowy spółki i w miejsce zmarłego wspólnika wchodzi jego żona i dziecko. Zaczyna się robić problem jak dalej firma ma się rozwijać? Czy nowi wspólnicy na pewno się dogadają ze sobą? Ba! Robi się poważny problem, gdyż dziecko zmarłego wspólnika jest nieletnie. Tym samym wszystkie decyzje, które będą podejmować wspólnicy muszą być zatwierdzone przez sąd.

Miała być piękna hala produkcyjna za milion złotych, bo jest szansa na kontrakt za 10 mln? „Sąd nie zgadza się na zaciągnięcie takiego kredytu, gdyż jest to zbyt ryzykowne dla małoletniego dziecka” – taka sentencja może pokrzyżować plany drugiego wspólnika!

Co by się stało gdyby nasi przyjaciele jednak dopilnowali zapisów umowy spółki? Umieścili by tam zapis, że w wyniku śmierci wspólnika spadkobiercy nie wstępują do spółki. Jednak taki zapis wymaga określenia w jaki sposób spadkobiercy zmarłego wspólnika zostaną spłaceni. I najczęściej spłata nastąpi w GOTÓWCE. I znowu pytanie – czy pozostały przy życiu wspólnik ma wolne 500 tys. zł?

Dwa proste zagadnienia dotyczące sukcesji firm. Jak przekazać firmę spadkobiercom? Co będzie z firmą i z moją rodziną gdy ja nie będę już mógł prowadzić działalności? Bo może będę stary i nie będę miał na to sił albo ochoty? A może ciężko zachoruję? A może po prostu umrę? To czeka każdego – poza Batmanem i Spidermenem.

Jeżeli nie jesteś nim zadzwoń do mnie, aby porozmawiać na ten temat.

Paweł Rudzki rudzki@kapitalizm.pl
tel. 508 195 570

————reklama————-


Komentarze

Comments are closed.

Reklama