Kapitalizm.pl

Portal finansów osobistych

Pieniądze ma ktoś kto zarabia

Posted on | January 29, 2013 | No Comments

Czy pieniądze ma ktoś, kto dużo zarabia? Niekoniecznie i spróbuję wyjaśnić to w poniższym artykule.

Mniej lub bardziej naukowe opracowania mówią, że aby w Polsce stać się osobą zamożną wystarczy zarabiać 7000 zł miesięcznie. Dla niektórych ta kwota jest astronomicznie duża, dla niektórych niewyobrażalnie mała, ale przyjmijmy ją za poziom odniesienia.

Załóżmy, że człowiek, który zarabia tyle wydaje 20% na mieszkanie (czynsz, media). Bo mieszkanie spore, a kupione na kredyt, którego rata wynosi 30% miesięcznych dochodów. Oczywiście jeździ dużym, dobrym samochodem, a paliwo do najtańszych nie należy. Do wydatków miesięcznych trzeba doliczyć kolejne 10%. Jeszcze gorzej wygląda kwestia ogólnie rzecz biorąc konsumpcji – jedzenie, chemia, ubranie po prostu „życie”. Jeżeli uwzględnimy 20% w tej kategorii to na pewno nie będzie za dużo. Dwójka dzieci pochłania następne 10% bo jak się policzy przedszkole oraz wszystkie dodatkowe lekcje, baseny, zabawki to tyle się właśnie uzbiera. Nie na darmo się w końcu mówi, że jest to studnia bez dna. A i dla swojej niepracującej żony trzeba coś przeznaczyć – 5% to minimum dla spokoju sumienia. Przyjemności miesięczne (rodzinne) to 5% bo rodzina bardzo lubi jadać w restauracjach.

Czy ten człowiek jest zamożny? Czy może on powiedzieć, że ma pieniądze?

Policzmy….

przeznaczenie % zarobków Kwota
mieszkanie 20 % 1400 zł
kredyt 30 % 2100 zł
auto 10 % 700 zł
jedzenie 20 % 1400 zł
dzieci 10 % 700 zł
żona 5 % 350 zł
przyjemności 5 % 350 zł
RAZEM 100% 7000 zł

Ma pieniądze, bo może je wydawać na auto, kredyt i nawet na przyjemności. Jeżeli jednak tak wygląda struktura wydatków tego człowieka, to co będzie w przypadku jakiegoś nieszczęścia, wypadku, utraty pracy? Pół biedy jeżeli jego polisa ubezpieczeniowa przewiduje takie przypadki. Jeżeli nie? Auto trzeba sprzedać, przyjemności ograniczyć, gorzej z kredytem oraz opłatami za mieszkanie i jedzenie. Bo tak naprawdę nie jest ważne ile się zarabia, ale ile się wydaje. W dzisiejszym świecie można bardzo łatwo i bardzo szybko wydać każdą sumę zarobionych pieniędzy. Zachęcają nas do tego reklamy, mniejsze i większe sklepy na każdym rogu ulicy, nie wspominając o internecie, gdzie sklep jest tak daleko od nas jak myszka komputerowa od naszej ręki. I bardzo łatwo się w tym szaleństwie zakupowym pogubić jeżeli nie analizujemy na bieżąco naszych wydatków. Wiemy ile regularnie zarabiamy (jeżeli ktoś pracuje na etacie), ale czy wiemy ile i na co wydajemy? Nie tylko „ile?”, bo standardowa odpowiedź w tym przypadku brzmi zawsze „za dużo”, ale również „na co?”. Może się okazać, że po prostej analizie naszych wydatków znajdziemy w naszym budżecie poważne oszczędności.

Analiza wydatków

Do analizy naszych wydatków będą nam potrzebne dwie rzeczy – sumienność oraz poniższa, przykładowa tabelka miesięcznych wydatków, aby sumiennie, dzień po dniu, wpisywać w nią nasze wydatki. Ponieważ praktycznie wszędzie dostajemy paragony lub rachunki odpada nam problem „co to ja dzisiaj kupiłem?”.

data
grupa przeznaczenie 1 2 3 4 itd Itd. suma
Konsumpcja Jedzenie/chemia
Apteka/lekarz
Ubrania
Telefon
Mieszkanie Czynsz
Prąd
Internet
Auto Naprawa
Paliwo
Finanse Kredyt
Ubezpieczenia
Dzieci Przedszkole
Zajęcia dodatkowe
Zabawki
Przyjemności

Dopiero takie zestawienie codziennych, comiesięcznych wydatków pokaże nam obraz całości i wtedy będziemy wiedzieć gdzie można szukać oszczędności, nie będziemy działać po omacku. Nagle się może okazać, że na paliwo wydajemy bardzo dużo, a tak naprawdę jeździmy przede wszystkim do pracy (i na zakupy….), a tymczasem obok naszego domu zatrzymuje się tramwaj, który jeździ pod nasze biuro. Może zauważymy, że telefony posiadają stare abonamenty, a konkurencja daje lepszy i tańszy abonament? Może kupujemy ubrania co trzy dni, a tak naprawdę rzadko w nich chodzimy? Może kupujemy codziennie „coś” w osiedlowym sklepiku, zamiast zrobić raz na tydzień/dwa duże zakupy w supermarkecie? Możliwości oszczędzania wbrew pozorom jest dużo, ważne tylko aby podejść do tematu w sposób rzetelny i sumienny. Jeżeli dodatkowo do naszych wydatków odniesiemy nasze dochody, to będziemy posiadać pełen obraz naszych finansów. I z pełną świadomością będziemy mogli sobie odpowiedzieć na pytanie „ile płacę sobie za moją pracę?”. Czy w ogóle…

Jak mówi Robert Kioysaki w książce „Bogaty Ojciec, biedny ojciec” – najpierw zapłać sobie! Niewiele – 10% swoich dochodów. Potem opłać czynsz, prąd, kredyt itd. Jeżeli nie płacisz sobie tylko elektrowni to… po co pracujesz? Zapłać najpierw sobie! Nie dość, że zaoszczędzisz pieniądze na wypadek nieszczęścia czy emerytury, ale również zaczniesz wytężać swój umysł jeżeli będzie brakować „do pierwszego”. Zaczniesz myśleć i być może znajdziesz dodatkowe zajęcie, nową pracę? A może nie będziesz wydawać tyle na przykład na papierosy… Po trzech, czterech miesiącach nie zauważysz, że 10% Twoich dochodów odkładasz gdzieś na swoją przyszłość, niezależność finansową.

Pewien człowiek zaczął tak robić – z każdej swojej wypłaty odkładał 10%. Nie były to wielkie kwoty, ale regularnie przelewane na specjalne konto. Po pewnym czasie trochę zawirowało się w jego życiu, stracił pracę. Zaczął myśleć jak zarabiać. Może coś sprzedać? Może poszukać zajęcia, może mniej płatnego, ale zawsze jakiegoś? Zastanawiał się skąd wziąć środki po prostu na życie. I co? Ostatnią rzeczą, o której pomyślał były pieniądze, które odkładał systematycznie przez jakiś czas. Miał więcej pieniędzy czy mniej niż człowiek, który zarabia dużo i wydaje wszystko? A był to przypadek niżej podpisanego….

„Oszczędzają bogaci i nam się opłaci”. Jeżeli już oszczędzasz, to jesteś po prostu na drodze do bogactwa. Być może już jesteś bogaty, podejrzewam, że oszczędzałeś w ciągu swojego życia. Jeżeli jeszcze tego nie robisz to zacznij, zanim będzie za późno.

Paweł Rudzki

————reklama————-


Komentarze

Odpisz





Reklama